Kwitnie Opolskie-KONKURS

2010-07-30 – 6:34

Na budynku przy ul. Żeromskiego w Opolu, w którym funkcjonuje informacja turystyczna Opolskiej Regionalnej Organizacji Turystycznej zawieszono wielkogabarytową reklamę. Zawsze nam się wydawało, ze najlepiej jest się reklamować przy pomocy cech wiodących, dla Opolszczyzny mogło to być jej 7 cudów. 7 cudów wybrali sami Opolanie. Ta reklama natomiast ma najwidoczniej na celu wypromowanie jakiś nowych produktów turystycznych.

Przyznam się że ja nie wiem, jakie obiekty są na tych widokówkach, nie wiedzieli też moi znajomi.

Wszyscy  kojarzymy tylko pałac w Mosznej, perełkę  województwa , przedstawiony na środkowej fotografii.

Ogłaszamy wakacyjny Pytanie konkursowe:

JAKIE MIEJSCA/OBIEKTY przedstawione są na reklamie?

Odpowiedzi przesyłajcie mejlem na  adres kontaktowy. Konkurs trwa do przyjścia pierwszej prawidłowej odpowiedzi. Zwycięzca otrzyma w nagrodę WYCIECZKĘ KRAJOWĄ.

2010-07-20 – 0:08

Jesteś lub bywasz niezmotoryzowany/a? Kliknij w baner i przeczytaj!

Jak partyzantka ogrodnicza poniosła klęskę w akcji „Gazon”?

2010-07-31 – 12:35

…czyli odcinek 32 o Partyzantce Ogrodowej .

Grupa Trzymającą Szpadel zaplanowała akcję pod kryptonimem „Gazon” na wieczór . Po południu, bo ceny wtedy na „Cytrusku”,  zwanym też Chytruskiem,  spadają,  nabyliśmy śmiedziuszki, czyli aksamitki.

Przy okazji polecamy Panią Ondulowaną na lokalnym opolskim targowisku. Pani Ondulowana ma własną rozsadę a nie holenderskie wytwory szklarniowe na hormonach wzrostu i kwitnienia. Popierajmy lokalnych wytwórców.

Aksamitki są bardzo przydatne w gueriila gardening bo śmierdzą i są nieprzydatne są do bukietów.

Upatrzony gazon w okolicy Chabrów został ukwiecony, wyglądał pięknie. Nazajutrz przyszliśmy z butelkami wody, by podlać świeżo wysadzoną uprawę. A tu przykra niespodzianka, całkowita rujnacja!

Ktoś powiedział : Q…, do du… z takim społeczeństwem.

Ale to nie społeczeństwo winne, bo zaraz pojawił się sprawca zniszczeń: szpak. Odłamał jakiś ostatni listek, pewnie na sałatkę dla młodych.

Zatem przepraszam społeczeństwo. Nie spodziewałam się, ze partyzantka ogrodowa ma ptasich wrogów. Ptasiego mleczka  zachciewa się ptakom, czy miejska dieta jest zbyt monotonna, czy co?

Osiedlowa uliczka – bubel czy bezmyślność?

2010-07-29 – 21:54

Chcę podzielić się z wami niepokojącym zjawiskiem w Opolu.Chodzi o sposób budowania dróg osiedlowych.Otóż między starym blokami,a nowymi TBSami wybudowano kawałek drogi.Budowniczowie dróg nie połączyli go jednak z tym co już jest tylko usypali kilkumetrowy pas ziemny.

Tak to wygląda z jednej strony:

malinka_bariery_ziemne1

tak z drugiej:

malinka_bariery_ziemne2

Były tu dawniej betonowe płyty – nie pozostawiono żadnej aby połączyć obie drogi.Nie zadbano o pieszych ani rowerzystów.Widoczny na drugim zdjęciu kawałek przejścia z płyt chodnikowych zasypano.Przez świeżo usypaną ziemię widać ślady stóp, rowerów, kół samochodów.. Dokończenie tego jest potrzebne.

Myślę,że normalny ludzki kierownik robót nie pozwoliłby na taką głupotę.Przecież to buduje się dla mieszkańców!To ma być użyteczne?To nie jedyny przykład takiego bezmyślnego budowania.

Kto coś takiego zaprojektował? Kto zaplanował takie wykonanie robót? Kto to sprawdził i nadzorował? Gdzie ludzkie podejście do planowania i budowania?

Dla mnie to jest niewyobrażalne jak budowa ronda 350 stopni zamiast 360.Dlaczego robi się drogę ale nie do końca?Czy ktoś to może zbadać?

Stwórz wizję wyspy Bolko

2010-07-29 – 9:15

Jaka ma być wyspa Bolko w przyszłości.? Wyłożono miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, więc zobacz.

Popatrz, oceń, pomyśl, wnieś uwagi.

Niektórym ten plan się nie podoba.

Możesz to zrobić na piśmie do Prezydenta Miasta Opola z podaniem imienia i nazwiska lub nazwy jednostki organizacyjnej i adresu, oznaczenia nieruchomości, której uwaga dotyczy, w nieprzekraczalnym terminie do dnia 7 września 2010 r.


Droga na Bolko od strony ulicy Krapkowickiej  w maju była nieprzejezdna. Kliknij na fotografie, a ściągniesz plan zagospodarowania obszaru wyspy Bolko.

Rakotwórcze grille

2010-07-28 – 13:19

List od internautki. Dziękujemy.

„W opolskiej dzielnicy Wilsonowo, jest dużo domków tzw. jednorodzinnych, a przy każdym ogródek.  Jeśli komuś przyjdzie ochota na grilla, rozpala go i wtedy  automatycznie zanieczyszcza powietrze w co najmniej sześciu okolicznych ogródkach. Narażonym na zanieczyszczenia  nie pozostaje nic innego jak zamknąć szczelnie okna i przeczekać te trzy- cztery godziny aż kiełbasa zostanie zjedzona.  Imprezy z grillem trwają od kwietnia do października, nasilają się w ciepłe dni. Każdy uważa, że jest oryginalny, smrodząc  spaloną kiełbachą albo kaszanką. Wieczorem nie można otworzyć okna, bo słychać głośne rozmowy i czuć dym? Nawiasem mówiąc nawet sam dym z grilla jest rakotwórczy; polecam uwadze artykuł: http://www.eioba.pl/a76435/

Do tego dochodzi syntetyczny smród podpałki. A w radio usłyszałam reklamę sklepu, którego nazwy nie będę wymieniać, właśnie się otwiera i zaprasza klientów na grilla. Nawet na Waszej stronie jacyś  dziwni ekolodzy oferują grilla, bo każdy piknik musi być z grillem. Tak głupia moda.

W weekend pojechaliśmy z dzieckiem na plażę do Turawy. Rozłożyliśmy koc , a wokół nas pojawiły się trzy grille. Śmierdoliły niemiłosiernie, musieliśmy się zwijać, bo nie dało się wytrzymać.

Czemu nie było dotychczas kampanii społecznej mówiącej o  szkodliwości i uciążliwości grilla (np. GRILL = RAK. SMACZNEGO!). Zewsząd tylko do grilla się zachęca. Wielu ludzi ma w tej sprawie poglądy takie same jak ja, ośmielę się nawet  stwierdzić, że większość. Niestety nie mamy siły przebicia, bo nie  stoją  za nami pieniądze.

Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest wprowadzenie odpowiednich  PRZEPISÓW PRAWNYCH ZAKAZUJĄCYCH GRILLOWANIA W OGRÓDKACH MNIEJSZYCH NIŻ  400 M2, KTÓRE PRZYLEGAJĄ DO BUDYNKÓW. Mam tu na myśli budynki mieszkalne, zamieszkałe przez cały rok. Zakaz dotyczył by oczywiście także grillów gazowych oraz wszelkiego rodzaju „kuchni ogrodowych”. Ten list nie ma konkretnego adresata. Jeżeli Pan/Pani nie ma możliwości aby mi pomóc, lub  nie jest zainteresowany/a tematem, uprzejmie  proszę o  zaproponowanie gdzie, do jakich instytucji i wpływowych osób należy go przesłać, ewentualnie proszę przesłać osobiście. Będę wdzięczna za każdą  pomoc, odpowiedź, sugestię…”

Urbanistyka po opolsku

2010-07-28 – 10:01

Warto przeczytać: Urbanistka: Opole raczej chaotyczne, niż zaplanowane.

Polskie braki w zarządzania wodą

2010-07-27 – 18:14

Bardzo niedawno weszła w życie ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym. Ta ustawa pozwala na dochodzenie roszczeń grup obywateli od przedsiębiorców, Skarbu Państwa i różnych organów administracji państwowej .

Prawdopodobnie pierwszy taki pozew zbiorowy wnieśli w Polsce mieszkańcy Piaseczna jako poszkodowani   przez tegoroczną  powódź. Z podobnym zamiarem noszą się mieszkańcy osiedla Kozanów we Wrocławiu, powiatów sandomierskiego i tarnobrzeskiego oraz Opolszczyzny. Pozew w województwie opolskim składają gminy Cisek i Kędzierzyn-Koźle. [link] [link]

Nie wykluczają złożenia pozwu  także materialnie poszkodowani  z opolskiego Metalchemu.

Równocześnie trwa postępowanie przeciwko Polsce.  14 lipca br. Komisja Europejska skierowała  tzw. Uzasadnioną Opinię przeciwko naszemu rządowi, z powodu braku transponowania przepisów Unii Europejskiej do  do polskiego prawa. Konkretnie chodzi o Dyrektywę Powodziową 2007/60/WE. Dyrektywa Powodziowa ustala dla państw członkowskich obowiązek „zarządzania ryzykiem powodziowym” na podstawie odpowiednio sporządzanych planów.

Jest ona kluczowa dla oceny ryzyka powodziowego i zarządzania nim.  Wiąże się ona z  zagrożeniem zdrowia, środowiska naturalnego, dziedzictwa kulturowego i działalności gospodarczej.

Więcej możesz przeczytać  na:
http://europa.eu/rapid/pressReleasesAction.do?reference=IP/10/940&format=HTM L&aged=0&language=PL&guiLanguage=en
Uzasadniona Opinia to drugi i ostatni krok formalnej procedury przedsądowej. Pierwszy etap to Letter of Formal Notice.
Jeżeli Polska nie udzieli satysfakcjonującej odpowiedzi, Komisja może wnieść sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE.
W Polsce projekt ustawy transponującej te przepisy jest obecnie na etapie  prac Rady Ministrów, a przepisy miały wejść w życie w listopadzie 2009r.:-(
Oceniamy, że  zarządzanie wodami w Polsce jest w ogóle mocno niezgodne z wymogami europejskimi .
W chwili obecnej  otwarte są trzy formalne postępowania prawne przeciw Polsce. Polska w tej dziedzinie ma ogromne dziury w prawie praktycznie  wszędzie, gdzie  tylko można je mieć .
Otwarte są następujące sprawy przeciwko naszemu krajowi:
1. O niepełne transponowanie Ramowej Dyrektywy Wodnej (etap uzasadnionej  opinii)
2. O nieustanowienie planów gospodarowania wodami w dorzeczach (etap Letter of Formal Notice – pierwszy krok procedury)
3. O nietransponowanie Dyrektywy Powodziowej (etap uzasadnionej opinii).

Wakacyjna miłość (na konika morskiego)

2010-07-27 – 0:33

No to co, że opalenizna wyjdzie trochę nierówna? ;-)

Rodzicu, sprawdź czy  Twoje dziecko jest bezpieczne nad wodą.  ;-)

Ścieżka rowerowo-pieszo-wodna

2010-07-26 – 21:57

Zachęcona artykułem  pana Redaktora Piotra Zapotocznego śmignęłam dziś na rowerku na most nad Odrą aby podziwiać   park w budowie . Ciekawość mną wielka targała, bo znam ten park od dziecka, zawsze go akceptowałam takim  jakim jest. Mama opowiadała mi,  co prawda, o wieży spadochronowej, której jej najwyraźniej brakuje, ale ja niespecjalnie dotkliwie odczuwam nieobecność miejsca do skoków.Oczywiście nie mam racji, bo wielu kolesi angażujących swoją energię w dewastacje mienia, mogłoby tu odparować adrenalinę.

Natomiast ciekawi mnie, po co przebudowywać park, który był w porządku.

Z mostu roztoczył się taki widok:

Na środku obrazka widać jakieś rondko cudaczne, nurtuje mnie pytanie , do czego ono służy,  pewnie tu będzie stał pomnik ducha Odry Viadrusa. Oby nie stanęła tu  toy-toyka jakaś urokliwa- nigdy nie wiadomo jaka jest koncepcja architekta. ;-)

Wzdłuż rzeki wiedzie ścieżka, która ma pełnić rolę drogi pieszo-rowerowej.

Ktoś powie, że powinnam się cieszyć z tej inwestycji nad Odrą i że narzekanie na nią to zwykłe czepialstwo. Ja powiem wprost: nie będę na pewno jeździć tą ścieżką, bo mi życie miłe,  i wszystkim, którzy by mieli taki zamiar odradzam.

Bo towarzystwo pieszych i rowerzystów niczego dobrego nie wróży. Jest zarzewiem  konfliktu i prowokuje zdarzenie, do którego na pewno tam dojdzie, bo to tylko kwestia czasu. Niech pod koła roweru wejdzie dziecko, niech ktoś komuś nie ustąpi miejsca, a rowerzysta ma duże szanse stoczenia się z wału prosto do wody. Okropność!

Budowa ścieżek rowerowo -pieszych nie ma  sensu. To prawie tak, jakby dopuścić ruch furmanek na autostradzie.

Największy sens jest wtedy, kiedy miasto chce polepszyć statystykę w długości ścieżek rowerowych. Na tej zasadzie każdy chodnik zróbmy oficjalnie ścieżką pieszo-rowerową i wygrajmy ranking na miasto najbardziej przychylne rowerzystom!

Bez sensu to rozwiązanie. Coś mi się widzi, że znowu nie starczyło komuś wyobraźni.

Czy wiesz jaka droga  jest najbardziej niebezpieczna na świecie?
Podobno jest nią szosa z La Paz przez Andy do Amazonii. Jest to wąska droga po lewej tysiąc metrów w górę, po prawej tysiąc metrów w dół. Drodze z La Paz rośnie konkurencja nad opolską Odrą : po prawej w dole rzeka, a wszędzie , po lewej,  po lewej i przed Tobą dzieciaki, mamusie, wózki, starsi, tatusie…

A jakby już ktoś koniecznie musiał  jechać tą ścieżką, niech jedzie od razu ubrany w koło ratunkowe lub kapok.

Smutny ekohit o plamie ropy i gazeta śpiewana

2010-07-25 – 10:00

Michael Kearns  to artysta,  trudniący się głównie pisaniem tekstów do piosenek- reportaży. Jest takim typem, który nazywamy „wiecznie w drodze”. Założył swoje prywatne studio nagraniowe i walczy przy jego pomocy o lepszy świat, wydając rodzaj muzycznej lokalnej gazety. *

W naszych mediach nie ma zbyt wiele informacji o wycieku ropy w Zatoce Meksykańskiej, który spowodowany został przez koncern paliwowy BP. Plama ropy zanieczyszcza zatokę i powoduje największą katastrofę ekologiczną  naszych czasów.Przejmujące zdjęcia obejrzyj TU.  Polecam  wybór artykułów   o ogromie katastrofy. [link] O plamie ropy śpiewa Michael  :-( / Rototom

* Lokalna gazeta śpiewana to świetny pomysł.Wyobraź sobie, że codziennie  opolski muzyk komentuje śpiewająco lokalne wydarzenia w lokalach  „okołorynkowych”. Byłaby to atrakcja i dobra promocja miasta oraz znaczący wkład do rozwoju „żywego” Muzeum Polskiej Piosenki. Sprzedajemy ideę bez należnego honorarium! :-)

Ekolodzy z Krapkowic zapraszają

2010-07-24 – 18:22

Czy ubyło komarów?

2010-07-23 – 23:58

Mieszkańcy Opola skarżą się, że mimo opryskiwania dzielnic  roztworami w założeniu komarobójczymi, komarów jest pod dostatkiem. Niektórzy w ogóle nie widzą różnicy w liczebności komarów przed i po zabiegu, a jeszcze inni utrzymują, ze po opryskiwaniu liczba komarów wzrosła. Przypominamy, że akcja Stowarzyszenia Technologii Ekologicznych SILESIA oraz protest naszej witryny doprowadziły do wycofania się władz miasta z zastosowania preparatu zawierającego toksyczną dla ludzi bifedrynę.  Jednocześnie ekolodzy zwracali uwagę, że  drugi z preparatów Aqua k-othrine  również nie powinien być stosowany, jako mało skuteczny i  przeznaczony do opryskiwania upraw rolniczych.

Ale  silna władza nie ugięła się, pewnie bacząc na głosy wyborców, których cięły komarze samice.

Żeby skutecznie zwalczać komary należałoby wiedzieć coś na ich temat. Przypominam, że komar jest to rodzaj owada o przeobrażeniu zupełnym, czyli  przechodzący w życiu przemianę z jaja w larwę, potem poczwarkę, by zostać owadem dorosłym czyli imago.  W skrócie o biologii komara można poczytać np tu: Biologia komara.  Artykuł jest nieprzypadkowo umieszczony na portalu wrocławskim, ponieważ we Wrocku jest placówka prowadząca regularny monitoring  komarów.Wiemy , ze w Polsce mamy 45 gatunków komarów, w tym 36 może atakować człowieka. 9 gatunków daje taki przyrost liczby osobników, ze można nazwać to plagą. W ciągu jednego miesiąca komary mogą dać 3 pokolenia, więc gdy nawet wytępimy część jednego pokolenia imago, to zaraz do dorosłości dojdą kolejne osobniki wylęgłe z poczwarek.

Nawet jak na jakimś terenie wytępi się „zajzajerem” wszystkie komary (a to błąd ekologiczny!), to na innym komary zostają i się reprodukują.

A teraz  pytania:

1. jakie gatunki komara występują obecnie  w Opolu? Pytam, bo odporność na truciznę nie jest taka sama dla poszczególnych gatunków. To tak jakby  trutką na  myszy traktować ślimaki, mrówki i koty. Tak!

2. Na jakie stadia komara zastosowany środek działa najskuteczniej? Jak była skuteczność oprysku ze śmigłowca- czy ktoś ją monitorował?

3. Czy gdy pojawi się w środowisku wirus grypy, wszyscy zachorują na tę chorobę? Oczywiście nie,  a wiedziała o tym minister Ewa Kopacz, której nie skusiły zakupy szczepionek przeciwko grypie. Dane do odstąpienia od decyzji zakupu pani minister miała dzięki monitoringowi sytuacji i wiedzy. Na przykład o tym, ze zachorowanie zależy od wielu czynników, np stanu człowieka, jego wieku, odporności, trybu życia,odżywiania itd.

Co to ma ze sobą wspólnego? To, że aby zwalczać owady, trzeba coś na ten temat wiedzieć.

Ekolodzy  mówili: Nie opryskiwać, bo to niewiele da, a może zaszkodzić.  Ale władza samodzielnie podejmuje decyzje, a efekt jest taki, ze 140 tysięcy złotych, bo tyle kosztowały opryski lotnicze, utopiono w tereny, które upodobały sobie  komary. W skali województwa wydano na walkę z komarami 1 milion PLN.

Teraz parę  liczb. Czy 140 tysięcy  zł to dużo  czy mało? Sama kwota nic nie mówi, zajrzałam więc do budżetu Opola na rok 2010. Co można zrobić za takie pieniądze?

-utrzymać 3 razy więcej rowów melioracyjnych, w których żyją komary (w budżecie zarezerwowano na ten cel 50 500 zł)

- utrzymać szkołę podstawową takiej wielkości jak SP 25, SP 26, SP7 (przeznaczono na to odpowiednio: 135 tys, 158 tys i 159 tys PLN)

-dowieźć wszystkie niepełnosprawne dzieci do szkół i ośrodków wychowawczych ( kosztuje to 110 tys PLN) i jeszcze trochę kasy zostanie

-zrobić 10 razy więcej akcji promujących zdrowie niż się robi w Opolu.

140 tys zł jest to tyle , ile przeznacza się na wydatki bieżące dotyczące ochrony zabytków w mieście. Jest to także tyle , ile kosztuje remont pomieszczeń dla Muzeum Polskiej Piosenki w Opolu i dokładnie tyle, ile miasto wyda w tym roku na remonty sieci kanalizacji deszczowej.

Gryzą komary? Gryzą! To kupmy sobie OFFa, Brosa lub innego Auchana i pomyślmy o bezsensie wyrzucania naszych pieniędzy dosłownie w błoto.