Wujcio Matt w podróży pięćdziesiątką po Opolu
2010-02-09 – 11:45Witajcie!
W tamtym roku obiecałem, ze wyślę do was kartkę z podróży autobusami. Minęło parę miesięcy czas napisać słów parę o moim “miesiącu autobusów”. Wiesz, autobusy, mają swój klimat, mają swój czar, a każdy kierowca dodaje uroku trasie, na której jeździ. Mam nawet swojego ulubionego kierowce. Opowiedział mi, że autobusy mają dobry wskaźnik spalanego paliwa na pasażerokilometr. Gdy jedzie się samochodem (średnio około 1,2 osób w samochodzie) to w przeliczeniu na osobę spala się więcej paliwa niż w przypadku autobusów. W tych wyliczeniach autobusy jest w stanie pokonać jedynie kolejka gondolowa, ale w jej wybudowanie kierowcy nie wierzą. No bo gdzie nad ulicami miałyby fruwać te wagoniki? Wzdłuż słupów latarni ulicznych? Chociaż kto wie, trzeba poczekać, a nie utrudniać i na wszelkie możliwe sposoby skazywać na niepowodzenie.
Praca kierowcy autobusu wcale nie jest taka lekka. Podam ci przykład. Na przystanku wsiadają do autobusu łysi kolesie z obcego miasta. Skąd wiadomo że z obcego? Pytają czy dojadą tym autobusem do dworca. Biletów oczywiście nie kasują. No bo kto im podskoczy? Kierowca ma prawo do kontroli biletów ale głupi nie jest i z tego prawa nie skorzysta, bo silniejsze jest prawo miejskiej dżungli. Inny przykład: wsiada do autobusu pasażer-ofiara, nie ma biletu i z poczuciem winy, że przeszkadza, podaje pieniądze ponad szybką oddzielającą kierowcę od pasażerów. Reakcja kierowcy agresywna – gdzie podaje, nie widać, że tutaj jest półka? Prawo miejskiej dżungli – Zachowujesz się jako ofiara będziesz ofiarą. Siedziałem na pierwszym siedzeniu (akurat obserwowałem styl jazdy kierowcy), to wszystko słyszałem.
W większości kierowcy są jednak uprzejmi i dobrze prowadzą swoje wozy. Jeden tylko mnie zadziwił. Odstawał od reszty stylem jazdy całkowicie ignorując wygodę pasażerów przy wsiadaniu. Większość potrafi wjeżdżając w zatoczkę zatrzymać się parę centymetrów od krawężnika. Robią to z niesamowitą wprawą. Ten jeden za każdym razem stawał prawie pół metra od krawężnika! Byłem oburzony widząc jak starsze osoby wracające z zakupów na targowisku musiały zejść na ulicę i wspiąć się po schodach do środka, bo nie dało się z krawężnika zrobić krok prosto na schodek do autobusu. To było jeszcze przed śniegami i wyglądało mi na celowe znęcanie się nad starszymi. A może jestem przewrażliwiony? W każdym bądź razie sposób zatrzymywania się na przystankach jest bardzo ważny.
Po autobusach przesiadłem się na samochód. Z tego punktu poruszania się Opola jeszcze nie znałem. Z początku skorzystałem z profesjonalnej nauki jazdy wirtualnej (Koniecznie zobacz filmy tego użytkownika: http://www.youtube.com/user/andykk9 – mistrzowskie opowieści o tym jak należy jeździć samochodem) później profesjonalnej i realnej szkoły jazdy. Jeżdżę sobie teraz po Opolu i odkrywam nowe zjawiska. Wiesz, że pięćdziesiątką po Opolu jeżdżą tylko Elki i autobusy? 50 km / h to zawrotna prędkość, a ciągle jestem wyprzedzany. Na ulicach pełno rakiet dookoła! Gdy na uliczce osiedlowej jadę 30 km /h to widzę jak ci z tyłu się wkurzają, że tak wolno. Ciężko mi było się do tego przyzwyczaić.Staram się tym nie przejmować, że wszyscy mnie wyprzedzają. Parę dni temu przeżyłem jednak szok. Oleską przy wieży ciśnień jest 40 więc jadę 40, nikt nie wyprzedza bo tu się nie da, więc jest ok. Skręcam w stronę Okrąglaka i już mnie wyprzedzają. Mijają mnie rakiety, niektóre z rykiem (rejestracje OKR, OST, SK). Przejeżdżam przez rondo i światła przy realu i wciąż mnie wyprzedzają chociaż jadę 50. Jadę dalej Sosnkowskiego w stronę Castoramy i nagle coś dziwnego – wszyscy przede mną zwalniają. Co za cuda? Przecież jadę 50! Po prawej przy przejściu dla pieszych zauważam szary słupek z okienkiem. Stoi sobie i patrzy na samochody, a wszystkie ładnie i grzecznie jadą pięćdziesiąteczką, nikt mnie nie wyprzedza. Niestety tuż przed rondem znów wyprzedzanko, Ozimską do Tesko wyprzedzanko, Nysy Łużyckiej to nawet bardzo szybkie wyprzedzanko, bo brak szarych wysokich słupków z okienkami? Jak wszyscy tak pędzą to się nie dziwię, że dziur tyle na drogach. Drogi są dla samochodów, a nie rakiet! Dla rakiet to się buduje wyrzutnie, takie jak na osiedlach poprzedzone ograniczeniem do 20 km / h.
Ale się rozpisałem. Nic dziwnego, Opole do niesamowita kraina pełna różnych zjawisk jak na przykład “Wlazłeś między wrony pędź tak szybko jak i one”. Ciekaw jestem czy gdyby namówić więcej osób do wyłamania się z PONADPIEĆDZIESIATKOWEGO prawa miejskiej dżungli na drogowym szlaku, to dałoby się ustanowić nową regułę: Nie trzeba mieć pięćdziesiątki aby jeździć pięćdziesiątką na terenie zabudowanym albo lepiej: “choćbym miał 70 lat to na liczniku będę trzymał się przed pięćdziesiątką” – to tak przy okazji pomysłu ograniczania dostępu do samochodów starszym osobom.
To tyle. Na wiosnę planuję przetrzeć parę bliskich szlaków za miasto. Czuję, że czekają na mnie nowe wiosenne podróżnicze odkrycia. Trzymajcie się ciepło. Na śnieżek nie narzekajcie, bo zima stara się posypać codziennie troszeczkę białego puszku aby było biało i ładnie. Na spacerki i korzystać! Ślicznie jest w parku ZWM. W tym roku na ścieżki nie sypali śniegu i jest tak miło pospacerować. Ślicznie jest wzdłuż Odry, ślicznie na Bolko, a białe drogi i ścieżki wcale nie są takie złe.

Pozdrawiam Was serdecznie,
W.M.









