Na stronie bip.um.opole.pl występują nieaktualne linki. Proszę sprawdzić: BIP – System informacji o środowisku: http://www.bip.um.opole.pl/?id=5497 – Wydział Ochrony Środowiska – zawiera link do „Wykaz danych o dokumentach zawierających informacje o środowisku i jego ochronie w mieście Opolu”: http://archiwalne.um.opole.pl/ekologia/sios/ który jest 403 Forbidden.
Również podany na stronie: http://www.opole.pl/miasto/artykuly/5107-47-Article-System_Informacji_o_Srodowisku#paragraph3344 link do Systemu Informacji o Środowisku jest: Forbidden – You don’t have permission to access /ekologia/sios on this server.
W dniu 20 kwietnia 2012 roku na łamach Nowej Trybuny Opolskiej ukazał się artykuł, w którym poinformowano o wydanych już decyzjach administracyjnych na odstrzał 245 kormoranów (Kormoranów czarnych) oraz 154 czapli (Czapli siwych). Powodem wydania tych decyzji mają być poważne straty w gospodarce rybackiej wyrządzane przez te ptaki.
Ponieważ wygląda to na rzeź ptaków , przyjrzeliśmy się tej sprawie. Zdaniem Stowarzyszenia Technologii Ekologicznych SILESIA, decyzje te naruszają art. art. 56 ust. 4 Ustawy o ochronie przyrody (uop) oraz art. 21 ust. 1 ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie (uooś) Jest to dla nas tym bardziej przykra sprawa, że decyzję wydał urząd, który jest powołany do ochrony przyrody, co zresztą ma w nazwie., czyli Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Opolu. Tych,którzy chcą się dowiedzieć dlaczego decyzje są sprzeczne, zapraszamy do wgłębienia się w stosowne pismo.
Stawy , na których występuje żarłok=kormoran i krwiożercza czapla są także siedliskiem bielika-naszego narodowego symbolu. Dotyczy to prawie wszystkich stawów.A jednak wnioskowano o płoszenie lub odstrzał czapli lub kormoranów (ochrona częściowa) znajdują się w strefie ochronnej gatunków podlegającym ścisłej ochronie – Bielika oraz Orlika Krzykliwego.
Zgodnie z prawem decyzję na płoszenie lub niepokojenie (nie mówiąc już o zabijaniu) gatunków ściśle chronionych, w tym naszego symbolu narodowego, może wydać nie RDOS w Opolu ale Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska (GDOS) w Warszawie. Taka decyzja musi zostać umotywowana nadrzędnym interesem społecznym – trudno jednak uznać, że ochrona zasobów rybnych sztucznych stawów hodowlanych jest takim interesem, która by zezwalała na przeganianie bielików.
Tomek Wolny, prezes STE Silesia w notatce przygotowanej dla mediów oświadcza:
„W decyzjach zezwolono na praktycznie wszelkie możliwe płoszenie lub zabijanie kormoranów czy czapli, łącznie z używaniem rac, petard, armatek hukowych czy myśliwskiej broni palnej (ślepa lub ostra amunicja) przez cały okres lęgowy zwierząt, tj od marca do końca listopada włącznie.
Łatwo sobie wyobrazić, że ciągły hałas, błyski i płoszenie wpłynie nie tylko na czaple i kormorany, ale praktycznie na wszelkie gatunki podlegające ochronie zarówno innych ptaków jak i gadów i płazów.
Co kuriozalne, RDOS zam w decyzjach stwierdza, że płoszenie czapli oraz kormoranów może spowodować płoszenie bielików, co będzie czynem zabronionym, nie rozstrzyga jednak w decyzji czy takie płoszenie drapieżnych ptaków na konkretnym akwenie wystąpi, informując jedynie wnioskodawców, że gdyby bieliki były płoszone to taki czyn jest zagrożony karą aresztu lub grzywny. Tym samym RDOS sugeruje w decyzji, że bieliki mogą być płoszone ale jednocześnie wydał decyzję, która jest wykonalna, bo samo „stwierdzenie bielików w siedlisku” urząd scedował na właścicieli gospodarstw rybackich.
Ponieważ bieliki jak kormorany czy czaple też bardzo lubią ryby, szczególnie karpie i szczupaki, nietrudno się domyśleć, że ani właściciele stawów ani myśliwi nie zobaczą ani jednego pióra bielika, gdyż to by oznaczało wstrzymanie płoszenia czegokolwiek, a to oznacza straty. Myśliwi zaś sobie nie postrzelają do pięknych czapli czy kormoranów.
Notoryczne płoszenie wszystkiego co żyje praktycznie na wszystkich większych stawach zasobnych w ryby przez cały okres lęgowy może oznaczać wycofanie się bielików z Opolszczyzny, gdyż zostaną one wypłoszone ze swoich naturalnych żerowisk.
Tymczasem w piśmie udokumentowaliśmy , że zgodnie z „programem ochrony kormorana w Polsce” istnieją alternatywne metody minimalizacji strat rybackich przez kormorany i czaple, jak np modyfikacja gospodarowania populacjami ryb lub utrudnienie dostępu ptakom do ryb przez budowanie zasłon, zakładanie siatek czy trzymanie ryb w podwodnych klatkach.
Bielik jest także naturalnym wrogiem czapli i kormoranów, może polować na dorosłe osobniki a także niszczy ich gniazda zabijając pisklęta. Gdyby bieliki nie były niepokojone, ich obecność koło stawów zmniejszyłaby ilość innych ptaków zjadających ryby, przez co odstrzały nie byłoby potrzebne.
Wydaje się jednak, że komuś bardzo zależy na tym, by sobie postrzelać niż na tym, by na Opolszczyźnie szerzej zagościł nasz symbol narodowy. ”
Przypominamy: Bielik jest objęty Ochroną gatunkową w Polsce. Jest to typ ochrony ścisłej,
Nie dotyczą go zwolnienia od zakazów wynikające z wykonywania czynności związanych z prowadzeniem racjonalnej gospodarki rolnej, leśnej lub rybackiej, wymagające
ustalenia stref ochrony ostoi, miejsc rozrodu lub regularnego przebywania (Dz U z 2011 r. Nr 237, poz. 1419).
Ale widocznie W województwie Opolskim orliki mają występować wyłącznie w postaci boisk do kopania piłki.
Opolanie, łapcie za grabki i szpadelki! Prezydent ogłosił konkurs „Opole w kwiatach i zieleni‘2012″! Atrakcyjne nagrody. Szczegóły i formularz zgłoszeniowy znajdziecie tutaj
Zgłaszajcie najpiękniejszą zieleń na balkonach, oknach, loggiach, tarasach i dachach, w ogrodach przy budynkach jednorodzinnych i wielorodzinnych oraz przy firmach i obiektach użyteczności publicznej. Zgłaszajcie się sami, albo niech sąsiad zgłosi sąsiada. A czasu macie już niewiele, bo tylko do 15 maja br!
Uważajcie na żmije. Na peryferiach Opola widziano je już w trzech miejscach. Jest ciepło, więc zaczęły okres rozrodczy. Żmije widziane w Opolu miały barwę miedzianobrązową.
Jad żmii jest toksyczny, lepiej nie dać się pokąsać. Nie wchodźcie więc w trawy, patrzcie pod nogi, w terenie noście solidne buty.
I niech Wam nie przyjdzie do głowy żmiję likwidować. To zwierzę jest pod ochroną!
Żmija jest pożytecznym zwierzęciem -dość łatwo ją odróżnić od innych węży-posiada charakterystyczny trójkątny łeb i ciemniejszy zygzak na tle brązowego lub brązowo-oliwkowego grzbietu. Żmija na widok ludzi zazwyczaj szybko ucieka, jednak zaskoczona albo zaatakowana ostrzega intruza charakterystycznym sykiem, podnosząc 1/3 ciała. Raczej nie atakuje człowieka, wcześniej ostrzega sykiem i żeby zostać ukąszonym trzeba nadepnąć lub przycisnąć ją, np siadając. Żmija nie goni napastnika, więc wystarczy się oddalić i pozostawić ją w spokoju . Uważajcie szczególnie na brzegach lasów, nad rowami, jeziorkami, przy skupiskach kamieni, czyli w miejscach, które żmije lubią.
Jeśli już żmija kogoś ukąsi -jest kłopot. Jad nie jest śmiertelny, ale trzeba podać jak najszybciej antytoksynę.
Pamiętajcie, gady w Polsce są chronione.
Czy za 50 tys. można dużo zrobić dla mieszkańców i przyszłości naszego miasta?
Macie pomysły kogo warto o to spytać i jakie dokładnie zadać pytania? Podpowiedzcie do kogo można wysłać emaile! Zastanawiam się nad czymś takim:
Proszę sobie wyobrazić, że otrzymuje pani/pan zadanie wydania 50 tysięcy złotych z budżetu miasta dla dobra mieszkańców. Na poznanie potrzeb mieszkańców, rozmowy z mieszkańcami i zaplanowanie wydatków otrzymuje pan/pani 5 dni. W jaki sposób zrealizuje pan/pani to zadanie i na co przeznaczy przyznaną kwotę?
Na odpowiedź czekamy 10 dni. (zaczynamy grzecznie, a teraz szantażyk:) W przypadku braku odpowiedzi na nasze pytanie, zostaną zadane nowe, łatwiejsze ale już nie takie przyjemne jak powyższe, pytania. ![]()
Propozycja:
adam.krupa@sejm.pl; andrzej.bula@sejm.pl; jan.religa@sejm.pl; janina.okragly@sejm.pl; lena.cichocka@sejm.pl; leszek.korzeniowski@sejm.pl; lukasz.tusk@sejm.pl; robert.wegrzyn@sejm.pl; ryszard.galla@sejm.pl; slawomir.klosowski@sejm.pl; stanislaw.rakoczy@sejm.pl; tadeusz.jarmuziewicz@sejm.pl; tomasz.garbowski@sejm.pl;
To siódma już z kolei niespodzianka na drodze. Tak oznaczony szlak prowadzi do miejsca uroczystych obchodów. Z pewnością doskonale zorganizowanych. Niestety nie we wszystkich szczegółach. Zabrakło wiaderka z szufelką lub prawdziwego działkowca, dla którego ten nawóz to nie lada gratka.
Obawiam się, że zostaną wyciągnięte z tego faktu poważne i konkretne konsekwencje. Nie ma już w naszym mieście prawdziwych działkowców i działki przy ulicy Sosnkowskiego zostaną zlikwidowane, a teren przekazany pod budowę biurowych wieżowców.
Co prawda w naszym regionie nie moglibyście sobie regulować zegarków według przyjazdów czy odjazdów pociągów czy autobusów, bo one nie odznaczają się punktualnością. Ale już np. solenie ulic oraz-jak dzisiaj się okazało- koszenie trawy-odbywa się zgodnie z przyjętym terminarzem, czytaj: przyjętym budżetem na koszenie.
A trawniki miejskie nie powinny być koszone zbyt często, za wyjątkiem tych na skrzyżowaniach, które zasłaniają widoczność. Te na terenach parkowych powinny przypominać naturalne łąki. Gdy często i nisko kosimy ” Ruń ulega rozluźnieniu i powstają w niej puste miejsca. Wiatr wywiewa powierzchniową warstwę gleby zwiększając zapylenie powietrza. Koszenie stwarza możliwość zainfekowania roślin w miejscach cięcia. Zabieg odsłania dolne, przyziemne partie roślinności zmniejszając ich ocienienie. Zwiększa to powierzchniowe parowanie wody i dodatkowo powiększa jej normalny w warunkach miejskich deficyt. Roślinność żółknie i zasycha. Celowo tnie się ją nisko, aby oddalić termin następnego koszenia. Jeśli trawnik przytnie się tak skutecznie, że uschnie, w kolejnych miesiącach nie trzeba go kosić. Niskie koszenie, bez dodatkowych zabiegów, jest zawsze szkodliwe. ” Tyle mówi wikipedia . Bardziej dociekliwych z Was odsyłamy do fachowych źródeł, z których dowiecie się , że łąka to ekosystem, w którym żyją inne organizmy. Sięgnij do ściągi z łąki.
Do koszenia trawników najmuje się firmy specjalistyczne w drodze przetargu. Choćby takiego jak ten, który został ogłoszony w kwietniu przez Urząd m.Opole . Przedmiotem przetargu są: ” Usługi w zakresie koszenia trawników i przycinania żywopłotów wraz z wywiezieniem w zasobach Gminy Opole w Rejonie I, Rejonie II i Rejonie III. Zakres przedmiotu zamówienia: Zadanie I: Trzykrotnego koszenia, grabienia i wywozu trawy oraz trzykrotne przycięcie żywopłotów i wywozu odpadów w rejonie…”
Zauważcie :przetarg nie dotyczy mądrej i fachowej opieki nad trawnikiem, czy też prowadzenia trawnika, ale konkretnych czynności wykonanych 3 razy w sezonie. I choćby spadł śnieg w czerwcu, było gradobicie w lipcu, a trawa nie rosła, żywopłot odmówił metabolizmu, trawę zryły koparki lub dziki, klimat się zmienił, dziura ozonowa wypaliła rośliny-TO JEŚLI FIRMA PUŚCI W RUCH KOSIARY 3 RAZY-OTRZYMA KASĘ. Domyślamy się, że pieniądze wypłacane są w transzach, pierwsza transza na pewno po pierwszym pokosie. Im prędzej włączysz kosiarkę , tym szybciej wypłacą ci kasiorkę.
Dlatego kosiary pojawiły się w parku na ZWMie już teraz, czyli w trzeciej dekadzie kwietnia.
Napisała o tym do nas oburzona Anna:
„Mieszkam na ZWM-ie i dzisiaj nie mogłam uwierzyć oczom, kiedy w naszym parku zobaczyłam kosiarki,co one tam kosiły? ano trawę która jeszcze nie wyrosła, która dopiero co wypuściła świeżutkie źdźbła, kto na coś takiego pozwala i kto za to płaci? bo jest to skandal, wyrzucanie pieniędzy podatników, przyroda się dopiero budzi, a oni ją w zarodku niszczą, jak to jest możliwe, 3 lata temu na górce zające miały norki z młodymi, ale kosiarki wszystkie te biedne zwierzęta skosiły, ich łapki,główki i korpusy poniewierały się po całej górce, to była masakra,od tej pory nie ma zajęcy na łące. Kiedyś były na łące,motyle,żuczki i inne zapylające owady, ale odkąd co dwa tygodnie przez całe lato są tam tylko kosiarki, nie ma owadów a drzewa usychają, zamiast kosić przyrodę podlaliby od czasu do czasu usychające drzewa, ale oni wolą sadzić w ich miejsce nowe, tylko pytam się, jaki to ma sens. Zostawmy tą łąkę w spokoju, nie marnujmy i nie róbmy z tego parku pustyni, z twardą jak głaz ziemią bez trawy.”
Zarządzanie zielenią miejską nie może ograniczać się do wydawania kasy na zaplanowane, ale czasami niepotrzebne zabiegi. Czy łysy idzie do fryzjera, aby być jeszcze bardziej łysy?
Dla Anny gra Łąki Łan „luźny łan”:
Napływają do nas nowe ogłoszenia z klatek schodowych w opolskiej dzielnicy Chabry. Ogłoszenia świadczą o głębokim miłosierdziu gminy. Prawda, jakie to proste, wieszamy taki papierek i problem wykluczonych z powodu braku domu, pracy i pieniędzy mamy załatwiony. Przyjazne państwo, przyjazne miasto, przyjazna dzielnica, przyjaźni ludzie. Zamknięcie drzwi jest równoważne z zamknięciem się na rzeczywistość. My, elita, tworzymy sobie swoje raje odgradzając się od realności płotem bezpiecznego osiedla, ułudą ochrony , zamknięciem drzwi. Taki ludzko- strusi odruch. Wystarczy nie widzieć.
Gdybyście kiedyś byli w jakiejś potrzebie to raczej na Chabrach nie szukajcie pomocy. Drzwi będą zamknięte.








Najnowsze komentarze