Z osiedla AKuratnego, zwanego pierwotnie ZWM, czyli im. Zrzeszenia Wolnej Młodzieży, pojechałem ścieżką kolizyjną do skrzyżowania z Aleją Witosa, ulicą Morcinka, a potem ku Malinie w stronę Groszowic. Jasne, ze żadnej drogi rowerowej tu nie ma i narażałam życie na drogach pełnych kierowców w amoku. Zwłaszcza na ulicy Solskiego pełnej wariatów za kółkiem.
Ale jakaż to była pouczająca wycieczka! Opiszę Ci ją w obrazkach.
Obrazek 1.Smród w pałacu .Zajechałam ci ja na ulicę Czogały. Och, tam państwo miało wesele w pałacu Villa Park. Panna młoda w bieli, szampany, elegancja- Francja, a wokoło śmierdzi. O raju jak śmierdzi. Ubojnia sąsiaduje z pałacem, ale fotografii smrodu nie zrobisz. Przedstaw sobie, że jednak mogłabym sfotografować smród. Jakbym zrobiła takie zdjęcie- to miałabym na nim tylko czarne pole , taki to był smród. Tu pałac, tu kwik rozpaczy zabijanych zwierzaków. Dobrze, ze dziś nie biją świń, świnia czuje śmierć i tak strasznie kwiczy, wesele by zepsuła- mówi pan z pałacu.Dziś nie kwiczy , tylko śmierdzi. Jest szansa, ze wesele będzie udane. Chyba tak, bo słychać Maniuśkę.
Obrazek 2. Wszystkie rybki, zaśnijcie. Ongiś nad piękną, modrą Odra, było stylowe kąpielisko rzeczne. Tam właśnie, na końcu ulicy Przewozowej, odbywały się dzisiaj zawody wędkarskie. Imprezka się dopiero rozkręcała, zakończenie rzezi odrzańskich ryb przewidziano na 6 rano. Klimacik zaczynał się piękny: piwko, grill, ale ostatecznie zrezygnowałam, gdy wędkarze zaczęli być pazerni na wyławianie ryb z Odry. Brr. Dobrze, że zapoznałam tam Pana Szamana. Poszliśmy razem na wysoki brzeg i razem zaklinaliśmy: Rybki zaśnijcie dzisiaj już, wszystkie rybki śpijcie w jeziorze ciur lala, ciur lalala.
Mam nadzieję, że zawody „łowienie dla zabijania” się nie udały.
Atmosferka przed zawodami gęstnieje
Obrazek 3- Najlepszy! Na ulicy Solskiego zwrócił moją uwagę ruch i gwar męskiego towarzystwa. Wielka ciężarówa, pomalowana w herb śląski stoi przy ulicy, a wokół tumult jak na PKSie , kiedy odjeżdżają wszystkie autobusy Sindbada na raz. A wokół same chopy, młode i stare, delikatne i macho, chude i grube. Ach , jak mnie to podrajcowało!
Chopy, co się tu dzieje? pytam widząc jak ogromny mężczyzna przytula gołąbka, całuje go i ma łzy w oczach. Otóż sprawa miała się tak. Hodowcy gołębi z Groszowic odprawiali swoje gołębie na zawody do Oławy. To były młode, z tegorocznego wylęgu ptaki i jechały na swoje pierwsze w życiu zawody. Jutro będą wypuszczone i powrócą do swoich domów. Na tym polegają zawody. Pomyśl, jakie mądre te stworzenia, nigdy nie poznały drogi Opole- Oława, a poradzą sobie i przemierzą ją wiedzione wrodzoną ptasią mądrością i trafią na orientację do rodzinnych gołębników. Wróciłbyś sam z Oławy do Opola nie znając drogi?
Gołębie wydawały się bardzo zadowolone,a hodowcy przeżywali tak, jakby odprawiali ukochane dzieci za ocean! I ja też się wzruszyłam i mnie też popłynęły łzy. I trzymam kciuki za szczęśliwy powrót opolskich gołąbków! Ty trzymaj też.
Czułe pożegnanie
A miły, gołębiarz zaprosił mnie na następne pożegnanie gołębi i obiecał podarować gołąbka. Z tym gorzej, bo trudno mi będzie się nim opiekować. Przed opolskimi gołębiami jeszcze dwa starty, w dwie kolejne niedziele, ale co sobotę o godz 18 możesz w Groszowicach żegnać ekipę gołębich championów. Przyjadę w następnym tygodniu na pewno. Ciebie też zapraszam.
Wracajcie zdrowe, Eko życzy dobrego lotu
Trzy obrazki, trzy podejścia do zwierząt.
Warto było dziś być w Groszowicach, bo Opole nie kończy się na Krakowskiej.
Grupa Trzymającą Szpadel zaplanowała akcję pod kryptonimem „Gazon” na wieczór . Po południu, bo ceny wtedy na „Cytrusku”, zwanym też Chytruskiem, spadają, nabyliśmy śmiedziuszki, czyli aksamitki.
Przy okazji polecamy Panią Ondulowaną na lokalnym opolskim targowisku. Pani Ondulowana ma własną rozsadę a nie holenderskie wytwory szklarniowe na hormonach wzrostu i kwitnienia. Popierajmy lokalnych wytwórców.
Aksamitki są bardzo przydatne w gueriila gardening bo śmierdzą i są nieprzydatne są do bukietów. Dlatego mają dużą szansę przetrwania, niezerwane przez wielbicieli wiązanek i wianków.
Upatrzony gazon w okolicy Chabrów został ukwiecony, wyglądał pięknie. Nazajutrz przyszliśmy z butelkami wody, by podlać świeżo wysadzoną uprawę. A tu przykra niespodzianka, całkowita rujnacja!
Ktoś powiedział : Q…, do du… z takim społeczeństwem.
Ale to nie społeczeństwo winne, bo zaraz pojawił się sprawca zniszczeń: szpak. Odłamał jakiś ostatni listek, pewnie na sałatkę dla młodych.
Zatem przepraszam społeczeństwo. Nie spodziewałam się, ze partyzantka ogrodowa ma ptasich wrogów. Ptasiego mleczka zachciewa się ptakom, czy miejska dieta jest zbyt monotonna, czy co?
Pewnie nie widzisz tego kosa, który spogląda na nieczynne od lat źródełko wody. Dziwimy się czemu tak jest mało wróbli, czemu nie słychać śpiewu małych ptaków. Widzimy tylko wrony, gawrony, kawki, gołębie, mewy nad wysypiskami i stada szpaków nad ogródkami działkowymi. Mało kto dostrzega potrzeby żyjących wokół nas ptaków. Są ludzie, którzy przez całe lato wystawiają pojemniki z wodą. Znam tylko parę takich miejsca w Opolu.
Myślę, że bardzo brakuje w naszym mieście poidełek dla ptaków. Wystarczyłyby takie maleńkie fontanny z których i ptaki napiją się i człowiek ręce sobie umyje. Dlaczego takie atrakcje miałby być tylko w miejscowościach uzdrowiskowych czy wypoczynkowych? Nam nie należy się możliwość skorzystania z wody i podzielenia nią ze skrzydlatymi braćmi i siostrami?
Oprócz tych dużych czynnych już fontann i planowanych przydałoby się kilkanaście, jeśli nie więcej, malutkich albo i takich tycich, tycich, źródełek wody.
O jajkach najlepiej jest pisać przed Wielkanocą. Wzmożone zapotrzebowanie na jaja stwarza okazję do zastanowienia się: jakie jaja kupować. Odpowiedzi poszukaj w ubiegłorocznym wpisie świątecznym
Kierując się oznakowaniem jaj, pamiętaj:
0 – oznacza jaja od kur z produkcji ekologicznej, 1 – z chowu na wolnym wybiegu, 2 – z chowu ściółkowego i 3 – z chowu klatkowego.
Na przykład: 3-PL-08407840 oznacza, ze jajo wyprodukowała polska nioska żyjąca w klatce.
Dziś będzie na temat: Skąd się biorą jaja?
Jaja powstają w żywych fabrykach. 243 miliony europejskich kur trzymanych jest w specjalnych klatkach tzw. bateryjnych i znosi jaja. Klatki mają pochyłe dno, zbudowane są z drucianych siatek. Kur urządzenia służące do karmienia i pojenia, a także odbierania jaj. 4 kury są ściśnięte razem; klatki mają wymiary 45x50cm (rozmiar dużego monitora komputerowego). Wyobraź sobie, że mieszkasz w windzie przez całe życie z żoną, dwójką dzieci , a czasami jeszcze z teściową!
Na przeciętnej fermie klatki mogą być ustawione są nawet w 6. piętrach. Może to wyglądać na przykład tak:
Nieco lepiej mają nioski w systemie ściółkowym. Jest to podobny system jak bateryjny, ale kury mają więcej miejsca, a klatki układane się do max. 4 warstw. Na każdym poziomie jest pokarm i woda. Ściółka jest tylko na dole. Nazwa jest więc tak adekwatna, jak nazwanie willowym domkiem nasz 10- piętrowy wieżowiec na osiedlu im. ZWM (Zrzeszenia Wolnej Młodzieży) .
Są też jaja z chowu prowadzonego na wolnym wybiegu na świeżym powietrzu. Stosowanie tej metody jest w przemyśle jajecznym jednak w Polsce rzadkie.
Komisja Europejska ustaliła, że 1 stycznia 2012 r. zostanie wprowadzony zakaz bateryjnego chowu kur niosek. KE wprowadza większe klatki. Część hodowców, także opolskich, protestuje twierdząc, że nowe klatki zbyt obciążą budżet producenta. Rolnicy-jajcarze domagają się też dopłat do zmian w kurnikach. Protest trwa, od tego kurom nie jest jednak lepiej. Przypominamy, ze na zmianę klatek producenci mieli czas aż 11. lat!
Spośród krajów Grupy Wyszehradzkiej Polska produkuje zdecydowanie najwięcej jaj. W różnego rodzaju hodowlach znajduje się około 51 mln niosek. 60 % całej produkcji stanowią ogromne gospodarstwa posiadające ponad 3000 kur. 90 % jajek w polskich i opolskich sklepach ostemplowane jest symbolem 3.
Nie kupujmy byle jakich jaj, wydając tym samym zgodę na ciężki los kur i jedząc produkt niskiej jakości. Zachęcamy, aby znaleźć taki sklep, gdzie można dostać jajka, jeśli nie ekologiczne z cyfrą 0, to chociaż z cyfrą 1 lub 2. Poczujecie różnicę w smaku, a jajka nie będą rozpadać się i pękać w trakcie gotowania.
Aż dwadzieścia minut trwała dzisiaj, 12 lutego 2010r. blokada drogi wyjazdowej z budowy Centrum Handlowego Turawa Park. Duża grupa zdesperowanych ptaków manifestowała w ten sposób na alei Witosa w Opolu. Ptaki protestowały przeciwko zniszczeniu ich siedlisk przez budowę, którą prowadzi firma Helical Poland. Turawa Smark zajmie 15 ha. Były one terenem gniazdowania, przebywania i pozyskiwania pokarmu. Blokada trwała od godz.6.00 do 6.20 po czym TIR potraktował demonstrantów brutalnie. Policja nie interweniowała.
O pomoc proszą ptaki i inne zwierzęta miejskie. Dla nich zima to bardzo ciężki okres.
Ptaki w zamarzniętej Odrze w Opolu
„Czym dokarmiać ptaki? Odpowiedź brzmi: Tym, co im nie zaszkodzi. Dlatego trzeba podawać pokarm jak najbardziej podobny do tego, który jedzą w naturze.
Przede wszystkim nie może on zawierać soli, substancji konserwujących i innych dodatków chemicznych – ptasi organizm nie jest przystosowany do ich wydalania, więc stają się dla niego truciznami. Najlepiej wysypywać ziarna zbóż (mogą być też kasze i płatki owsiane ale bez żadnych dodatków), nasiona zawierające dużo tłuszczu takie jak słonecznik i siemię lniane albo mieszanki dla ptaków oferowane przez sklepy zoologiczne.
W karmnikach często wieszamy słoninę – powinna być świeża i surowa, w żadnym wypadku solona lub wędzona. Oprócz słoniny może być łój albo wytopiony tłuszcz wymieszany z nasionami.” więcej…
Pomóż psom, Ty ubierasz się ciepło, one marzną: zdejmij z nich metalowe obroże, ociepl budę, a najlepiej weź na noc do domu: więcej…
Koty nie są przystosowane do niskich temperatur, uchyl im okienka piwnicy rano i wieczorem, udostępnij miejsce gdzie jest cieplej!
Suczka nazywa się Tina. Jej pan zostawił ją na łasce sąsiada. Ten zaś głodził suczkę, nie dawał pić, trzymał na bardzo krótkim sznurku. Gdyby nie interwencja ludzi, suczce cierpiącej niewyobrażalne męczarnie, groziłaby śmierć.
Dla pana Henryka Wilusza, prokuratora ze Strzelec Opolskich sprawa ta wykazuje „brak znamion czynu zabronionego” . Śledztwo więc umorzył, a ja tylko mogę pogratulować panu prokuratorowi kompetencji zawodowej i wrażliwości osobistej. Przeczytaj komentarz o kompetencji pana prokuratora.
Niestety pan prokurator Wilusz nie jest jakimś szczególnym przypadkiem znieczulicy. Dla polskich organów ścigania sprawy ochrony przyrody to sprawy o niskiej szkodliwości społecznej. Nie warto się nimi zajmować, są inne, o wiele wazniejsze. Kto by się przejmował życiem jakiegos kundla, ptaka, ryby czy innego zwierzaka.
Nie wierzysz, że tak może być, mimo istnienia prawa o ochronie przyrody, według którego szkody w świecie roślinnym i zwierzęcym zagrożone są wyrokami od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności?
Policja w Sieradzu wszczęła śledztwo w sprawie masakry kormoranów czarnych w rezerwacie Jeziorsko. Ptakom poucinano głowy, poobrywano nogi, postrącano gniazda. W ten sposób straciło życie ponad 200 ptaków. Śledztwo umorzono, bo biegły stwierdził, że ptaki postrzelił piorun.
Jerzyki objęte ścisłą ochroną cierpią tragicznie. Proces w Szczecinie jest dowodem na lekceważenie prawa przez budowlanych. Przy remoncie hali zniszczono 50-70 gniazd jerzyka, chociaż można było tego łatwo uniknąć.
Wycinka drzew, krzewów, trzcin w czasie sezonu lęgowego to już codzienność. Praktycznie wszystkie sprawy tego typu są z mety umarzane. Na przykład ta z bocianem czarnym w roli głównej w Warszawie lub ta w Rzepinie związana z wycinaniem drzew na których były gniazda ptasie .
Niestety znam jeszcze wiele innych przykładów. I co z tego, że mamy restrykcyjne prawo? Ministerstwo Sprawiedliwości ( dane z Polityki, nr 35/2009) podaje, że w latach 1999-2007 tylko dwie osoby skazano za przestępstwa polegające na łamaniu ustawy o ochronie przyrody. Powtarzam: dwie!
Właśnie dlatego, że organy ścigania uważają te czyny za sprawy o niskiej szkodliwości społecznej. Zupełnie niesłusznie. Wreszcie powinny one (także opolski pan prokurator Wilusz) dostrzec związek między wychowaniem społeczeństwa a porządkiem społecznym.
W wielu miejscach Opola widujemy szpikulce przeciwko ptakom. Chodzi o to, aby nie siadały na gzymsy i parapety i nie upstrzyły elewacji. Szpikulce to jednak metoda morderców ptaków, bo ptaki ranią się nadziewając na kolce.
Takie szpikule się stosuje przeciwko ptakom
Więcej o tym pisaliśmy już, prezentując męczarnie ptaków. Zobacz, jak to załatwili w Rzeszowie. Oto metoda zastosowana przez Wojewódzką Komendę Policji, bardzo humanitarna. I jak przyjemnie posłuchać ptasich głosów
W styczniu pokazaliśmy miejsce świadczące o niedokończonej budowie ZWMu. W tym miesiącu można pochwalić specjalistów od budowy dróg i chodników za to, że olbrzymia przerwa w chodniku na ulicy Pużaka (tuż przy pętli) została uzupełniona asfaltem. Oto świeże zdjęcie tego miejsca:
Warto porównać z tym co było: pół roku temu.
Lepiej dla ludzi ale gorzej dla gołębi, które tutaj przychodziły się napić wody, bo wielka i głęboka kałuża utrzymywała się tutaj bardzo długo.
Bardzo kochamy śliczne zwierzaczki. One takie milutkie są i takie sympatyczne. Dlatego ludzie zwierzaczkom przygotowują ochronę:
1. Świnki… te słodkie jak różowiutka świnka Peppa. Świnki padają na świńską grypę. Aby grypa nie rozprzestrzeniała się wybija się całe stada. Warto przeczytać: Jeśli kochasz Ziemię, czyli…wszystko o świńskiej grypie. Bez wątpienia grypa świńska urodziła się w wielkotowarowych fermach. Epicentrum grypy miało miejsce w pobliżu podwykonawcy koncernu Smithfield w stanie Vera-Cruz.
Potężny Smithfield Foods jest właścicielem wielu zakładów przemysłowego tuczu wołowiny i wieprzowiny na świecie, także Opolskich Zakładów Drobiarskich. Świnie się wybija, ludzie chorują a nawet umierają, a Światowa Organizacja Zdrowia ogłasza pandemię. Badań nad zmutowanym wirusem, powstałym z winy człowieka jednak nie ma. Możliwe jest, że badania epidemiologiczne nad wybuchem świńskiej grypy rozbiją się o finansowy mur chroniący przemysł wieprzowy. Przeczytaj co ma kapitalizm do świńskiej grypy.
Największym zagrożeniem w Polsce jest brak odpowiedniej legislacji w sprawie warunków hodowli świń.
2. Dziki i inne ssaki…np warchlaczki maleńkie, rude liski.
Wy kochane, nie musicie obawiać się o brak legislacji. Dla was futrzaczki, Ministerstwo Środowiska przygotowuje nowe rozporządzenie ochronne.
W projekcie utrzymano propozycję wprowadzenia całorocznego okresu polowań na dziki (odyńce,wycinki, przelatki oraz warchlaki). Utrzymano też propozycję wydłużenia okresu polowań na lisy. Na terenach obwodów łowieckich, w których występuje głuszec lub cietrzew lub prowadzono w ostatnich 2 latach zasiedlenia zająca, bażanta lub kuropatwy, polowania mają być dopuszczone przez cały rok.
Na norki amerykańskie, jenoty i szopy pracze będzie można strzelać również przez cały rok, tak jak i obecnie.
Okres polowań na gęsi gęgawy województwach zachodniopomorskim, lubuski, wielkopolskim i dolnośląskim ma być skrócony do 15 stycznia. Opolscy myśliwi będą mogli prowadzić jednak polowaneczka do 31 stycznia.
Kormorany na Mazurach mają przechlapane! 200 sztuk mogą wybić myśliwi! Tak zawyrokowała Dyrekcja Ochrony Środowiska. Niezmiernie ciekawe, jak będzie wygladał nadzór nad ostrzałem tych 200 sztuk. Z okolic stawów w okolicy Niemodlina i Namysłowa też dobiegają głosy o tym, że kormorana trzeba zabijać.
Kłopot z tymi zwierzakami. Z martwymi też. Gdybyś był/była właścicielem spreparowanego już zwierzątka lub jego części to koniecznie zareaguj na apel Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Opolu i uzyskaj pozwolenie na posiadanie truchła. Pospiesz się, bo czas na zalegalizowanie truposza masz do 15 listopada.
Tak, martwe zwierzaki znacznie łatwiej chronić niż te żywe.
Tak wygląda przestrzeń życiowa świń. z: http://www.trouwnutrition.pl/
A teraz trochę prawdziwego życia naszych ulubieńców:
Pozwolę sobie nie zgodzić się z opinią, jakoby placem Kazimierza w Opolu rządzili żule i menele. Moim zdaniem placem Kazimierza rządzą w tej chwili kawki. Kawusie wyczaiły ten plac, jako ostoję pełną drzew, których jeszcze nie dopadły piły ręczne i mechaniczne. Przylatują tu kawki z całej okolicy na nocleg, jest ich tysiące, przylot zaciemnia niebo nad placem. Wrzeszczą przy tym niemiłosiernie, nic dziwnego, bo pewnie opowiadają sobie o przygodach, które przeżyły w ciągu dnia i kłócą się o lepsze miejsca na gałęzi.
Kawka (Corvus monedula) to bardzo inteligentny ptak, ptasia elita , wybitny mózgowiec! Miewa wspaniałe pomysły, do użytkowania narzędzi włącznie. Potrafi spożytkować gałązkę lub patyczek do wygrzebania ziarenka ze szparki. W Polsce podczas przelotów można spotkać przedstawicieli 3 podgatunków kawek Corvus monedula: formę wschodnią soemmerringii (żyjącą od wschodniej Skandynawii po Syberię i Mongolię), nominatywną monedula (żyjącą w Europie środkowej) i zachodnią spermologus (żyjącą w Europie południowej i zachodniej).
Dla laików każdy czarny ptak to wrona, ale zapamiętaj – najmniejszy ptak z „czarnych”, wielkości gołębia z jaśniejszym karkiem, czasami szarym, jest kawką.
Kawusie przestrzegają hierarchii stada, szefem grupy kawek jest samica, a jej córki dziedziczą po niej pozycję w stadzie. Samica stojąca wysoko w hierarchii nie zwiąże się z byle samcem, a panie kawki i panowie kawki są monogamiczne i wierne!
Kawki odżywiają się niemal wszystkim co nadaje się do jedzenia, są częstym gościem wysypisk śmieci, koszy i karmników. Jako myśliwi kawki są bardzo zawzięte, swoją wojowniczość wykorzystują, gdy bronią swoich młodych. Gdy nowe pokolenie kawuś jest w jakiś sposób zagrożone, kawki mogą być agresywne, prawie rozdziobią, a przynajmniej nieźle przestraszą..
Wysiadują najczęściej 4-6 jaj w gnieździe znajdującym się np. w dziupli, otworze wentylacyjnym w ścianie, czasem kominie – stąd czasami konflikty. Ale przecież trzeba współistnieć, doceniając ich fantastyczne zwyczaje.
Na kominie naszego domu zagnieździły się kawki. Wczesną wiosną miały do dyspozycji ogródek, który pewnie uważały za swoją własność. Zaczęły się ciepłe dni i poranną kawkę zaczęliśmy pijać na tarasie wystawiając stoliczek. Strasznie to denerwowało nasze kawki, które siadywały na rynnie, wypinały pupy i bardzo precyzyjnie z góry celowały nam do filiżanek. Uznaliśmy to za przypadek i przenieśliśmy stolik w drugi kąt tarasu. Sytuacja się powtórzyła, kawki przeniosły się nad stół i zaczęły robić nam do porannej kawki z innych pozycji rynny. Zatem trzeba się było bardzo pilnować, żeby wypijać kawkę bez kawczych dodatków. Milutkie te kawusie,co? Ciekawi jesteśmy czy w gronie kawek z placu Kazimierza są też te nasze? Wróćcie do nas z wiosną, kawki, czekamy na was, będziemy sobie znowu spędzać poranki przy kawce!
Najlepsze jest to, że kawki, które układają się do snu na placu Kazimierza, wcale tam nie śpią. One tylko udają, że będą spały w tym miejscu, bo gdy zapadnie zmrok, całe to towarzystwo odlatuje już cichutko do miejsca prawdziwego noclegu. Gdzie? Nie wiadomo, to ich słodka tajemnica. Bo chodzi o to , aby przechytrzyć ewentualnego wroga i upozorować miejsce noclegu- takie sprytne te ptaki!
Najbardziej znana kawka to Czok, w której zakochał się Konrad Lorenz, austriacki lekarz, zoolog, twórca etologii (nauki o zachowaniu się ludzi i zwierząt) i laureat Nagrody Nobla z tej dziedziny. Czok, został przez badacza kupiony w sklepie zoologicznym. Konrad Lorenz twierdził, że od Czoka nauczył się wiele i że to on był jego przewodnikiem życiowym po świecie ptaków.
Przyfrunęły raz kawki i usiadły na ławki.
Gdyby do każdej ławki przyleciały dwie kawki,
Wtedy jedna z ławek byłaby bez kawek.
Gdyby na każdej ławce siadło po jednej kawce,
Wtedy dla jednej kawki zabrakłoby już ławki.
Ile było kawek, ile stało ławek?
Odpowiedź zapisz w komentarzach, po uprzedniej rejestracji, warto.
Skąd przybywacie, ilu Was jest?
Zaczynamy narodowy spis fanów z okazji jubileuszu 700. wpisu na stronie :-)
Start o godz 17, 27 marca 2010. Jeśli wchodzisz tu NOWY, a pobędziesz jakiś czas to radar Cię namierzy. Liczy osoby, nie odsłony. Dziękujemy za odwiedziny, wpadnij do nas jeszcze. :-)